Ze wschodu na zachód, po drogach i bezdrożach.

September 23, 2016

W poprzednim roku pojechałem drugi raz na Work and Travel do USA z nadzieją, że po raz kolejny zakocham się w Ameryce, tak też się stało, a nawet więcej.


Kiedy przygotowywałem się do wyjazdu obawiałem się formalności, a jeszcze bardziej spotkania z konsulem w Ambasadzie USA w Warszawie. Dokumenty załatwiłem bez większego problemu, ponieważ w większości spraw pomogły mi osoby z biura IECenter, również na moim wydziale spotkałem się z życzliwością i łatwo zorganizowałem przyspieszoną sesję, aby zdać spokojnie wszystkie zaliczenia. Dużym ułatwieniem dla mnie była szybka decyzja o wyjeździe, niestety załatwianie dokumentów i przygotowanie się do egzaminu zajmuje trochę czasu, a tydzień ma tylko 5 dni… roboczych. 


Wizyta w ambasadzie wiąże się z obowiązkowym wyjazdem do stolicy, przed ambasada tłumy jak na premierę nowych STAR WARS. Kolejka do okienek, w których wywiady przeprowadzają konsule porusza się bardzo płynnie i przy ok. 300 osobach, które czekały na interview razem ze mną, załatwiłem wszystko w ciągu 3 godzin od momentu przekroczenia progu ambasady. Po wizycie w ambasadzie, odbyło się obowiązkowe orientation meeting z Ania z IECenter, która zapoznała nas ze szczegółami naszego wyjazdu.


Bilety lotnicze kupiłem również przy pomocy IECenter, dzięki temu zaoszczędziłem trochę pieniędzy i zabezpieczyłem się, ze w razie jakichkolwiek problemów z terminami wylotów, będę mógł je zmienić bez większego problemu, a poza tym pierwszym pilotem z Warszawy do Nowego Yorku i z powrotem był słynny kapitan Wrona, także o lądowanie mogłem być spokojny.


Po przylocie do NYC musieliśmy dostać się w okolice Time Squer, skąd odjeżdżał nasz autobus do Norfolk, a gdzie później odebrała nas Ania i dostarczyła spokojnie pod same drzwi domu, który mieścił się w  Duck w Północnej Karolinie i który stal się moim i moich kolegów nowym domem na kolejne 4 miesiące. Mieszkaliśmy w 20 osób w pokojach 2-3 osobowych, pięcioro osób z Polski i 15 chłopaków z Uzbekistanu, za tydzień mieszkania płaciliśmy 100$.


Prace zaczęliśmy dopiero po kilku dniach od przyjazdu, mieliśmy wiec czas na poznanie okolicy i załatwienie potrzebnych spraw, jak założenie konta w banku, spotkanie orientacyjne itd. Nasza miejscowość była położona na przepięknym półwyspie Outer Banks nad samym brzegiem Oceanu Atlantyckiego, z domu do brzegu mieliśmy zaledwie 300 metrów. 


Przez 3,5 miesiąca pracowaliśmy w restauracji Sunset Grill and Raw Bar, oddalonego o ok. 2 mile od naszego domu. Sama restauracja mieściła się po przeciwnej stronie półwyspu, od strony zatoki, co pozwala na wodne szaleństwo na skuterach, czego również próbowaliśmy. Razem z kolegami i koleżanką, pracowaliśmy na kuchni w bardzo fajnej atmosferze. Mieliśmy również możliwość pracy z nadgodzinami, co dla każdego z nas było ważne, ponieważ overtime płatny jest 150% stawki podstawowej, w naszym przypadku podstawa było 9 $/h.


Bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy się z ludźmi pracującymi razem z nami, dzięki czemu mogliśmy po pracy jeździć na imprezy do klubów, poolparty itd. Co z biegiem czasu stało się już norma i główną forma spędzania wolnego czasu w OBX


Na początku lipca, jedna z naszych koleżanek z pracy, która kupiła przy naszej pomoc nowy samochód, oddała pod moja opiekę swoje stare auto, Chryslera Pacifice. Mogliśmy od tego momentu zwiedzać na własną rękę półwysep OBX i nie tylko! Co niedziele odwiedzaliśmy kolejne, większe miasta w Północnej Karolinie i sąsiednich stanach. Do połowy września zrobiliśmy w ten sposób ponad 3000 mil.


Kiedy skończył się nasz kontrakt, to wraz z moim przyjacielem Michałem i dwiema koleżankami z pracy wybraliśmy się na zachodnie wybrzeże USA. Najpierw na 3 dni do Las Vegas, do miasta gdzie automaty do gry stoją w każdy możliwym miejscu. Jak to mówią „what happens in Vegas, stays in Vegas”. Później wypożyczonym samochodem pojechaliśmy Route 66 do Los Angeles. Gdzie spędziliśmy 11 dni. Mieliśmy możliwość wypić piwo na Venice Beach słuchając przy tym starego bluesman’e w barze, w którym Jim Morrison pisał swoje pierwsze piosenki, spacerować po Hollywood Boulevard, wykąpać się w Oceanie Spokojnym, przejechać się do San Diego i wiele innych rzeczy. Później wróciliśmy do Nowego Yorku, gdzie zostało nam ostatnie 4 dni zwiedzania Big Apple.  


Na początku sierpnia poznałem swoja dziewczynę, Marynę, która pochodzi z zachodniej Ukrainy, a dzisiaj przeniosła się na studia do Szczecina, w przyszłym roku planujemy wspólny ponowny wyjazd do USA na Work&Travel. Mogę wiec powiedzieć, ze American Dream może się spełnić każdemu. 

 

Zapraszam do obejrzenia mojej galerii zdjęć!

 

 Do zobaczenia w Stanach Zjednoczonych! 


 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum