My first trip around United States of Love!

November 17, 2016

Nie będę opowiadała jak zaczęła się moja przygoda z wyjazdem do Stanów, ponieważ moja historia niewiele różni się od historii innych uczestników programu Summer Work&Travel. Uwielbiam podróżować i odwiedziłam do tej pory, prawie w każde europejskie państwo. Byłam również w Afryce. W końcu uznałam, że, przyszedł czas polecieć do Stanów Zjednoczonych. Nigdy nie myślałam, że moje marzenie się spełni, a droga do jego spełnienia będzie taka prosta. Stany Zjednoczone wydają się nam takie nieosiągalne, ponieważ to olbrzymi kontynent daleko za oceanem.  Wpisałam w wyszukiwarkę Google hasło ‘work and travel usa’ i po chwili trafiłam na stronę biura IECenter. Wybrałam lokalizację gdzie chcę pojechać, złożyłam papiery i zostało jedynie czekać na dzień wizyty w Ambasadzie Amerykańskiej. Kolejnym krokiem było kupno biletu lotniczego oraz pełne ekscytacji oczekiwanie na dzień w którym wsiądę do samolotu i polecę spełnić swój American Dream!

 

Nie będę ukrywać, że najbardziej interesowała mnie część programu – ‘Travel’. Od razu po złożeniu wszystkich papierów zapragnęłam zrobić plan wycieczki i mieć wszystko zaplanowane od A do Z. Ponieważ był to mój pierwszy wyjazd tak daleko, zasypywałam pracowników biura tysiącem pytań, między innymi właśnie o to, czy warto cokolwiek bukować będąc jeszcze w Polsce. Dzięki pomocnym radom jednego z pracowników biura, wstrzymałam się z tym swoim zapałem i odpuściłam bukowanie hoteli oraz samolotów tak wcześnie. Stwierdziłam, że będzie co ma być i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Na miejscu okazało się, że to wszystko nie jest wcale takie proste. Wersja wycieczki, chętne osoby do podróży oraz terminy wyjazdu ulegały zmianie z tygodnia na tydzień.  Kiedy już dokładnie wiedziałam z kim jadę, nie wiedziałam kiedy zacznę swoją podróż, ponieważ zmieniłam datę powrotu do Polski. Odrobinę pokrzyżowało mi to plan wycieczki, którego wcale tak naprawdę nie miałam. W głowie miałam jedynie własną listę ”must see” w której skład wchodziło: Miami, Las Vegas, Grand Canyon Colorado, Los Anglees oraz malownicze San Francisco.

 

Ponieważ nie byłam ograniczona żadnymi rezerwacjami bądź też wykupionymi biletami, udało mi się całkiem przypadkowo zobaczyć wiele pięknych miejsc, o których nawet nie wiedziałam, ani też nie planowałam ich zobaczyć w trakcie podróży. Właśnie o takich niesamowitych miejscach chciałabym Wam opowiedzieć. Na jednej z imprez integracyjnych w miejscowości, której pracowałam, poznałam chłopaka, który mieszka w Orlando.  Przyznaję się, że nic specjalnego o tym mieście nie słyszałam, więc nie brałam pod uwagę aby tam pojechać. Słońce, palmy oraz Disney World przekonały mnie bardzo szybko. Orlando to bardzo duże miasto, o którym mogłabym dosyć długo opowiadać jednak nie chcę Was  zanudzić.  Polecam poczytać trochę w internecie na temat atrakcji oraz ciekawych miejsc które można odwiedzić. Bardzo  polecam wybrać się na główną ulicę imprezową w centrum miasta, która jest bardzo popularna wśród studentów oraz  turystów.

 

Moja znajomość z Florydą zaczęła się od wycieczki na jedną z najładniejszych plaż jakie w życiu widziałam – Clear Water. Miasto znajduję się jakieś 1,5h jazdy od Orlando. Sama droga tam już warta zobaczenia. Piękne ogromne hotele błyszczące pod gorącym słońcem Florydy, wyżej wspomniane ogromne palmy, czyściutkie szerokie plaże i już wiesz, że po 3 miesiącach pracy zasłużyłeś sobie na takie wakacje. A więc po przyjeździe do miasteczka Clear Water zobaczyłam tak biały piasek, że z daleka wyglądał bajecznie. Tuż na plaży ulokowane są knajpy, gdzie można sobie wypić piwko i zjeść pyszne krewetki, ryby lub ostrygi. Woda nie była przezroczysta i błękitna jak by to mogło wynikać z nazwy, ale była czysta i bardzo ciepła.

 

Kolejne miejsce ulokowane blisko Orlando wspominam jako jedno z najpiękniejszych miejsc, które kiedykolwiek widziałam. A więc udaliśmy się do Blue Spring National Park.  Jest to park narodowy ulokowany na zachodzie Orange City. Mieszkają tam przeróżne zwierzęta, zaczynając od zwykłych wiewiórek i kończąc aligatorami, mrówkojadami oraz myszołowami. Generalnie park jest poświęcony ochronie manatów, których akurat mi się nie udało zobaczyć. Samo zwiedzanie nie zajmie dużo czasu. Idzie się ścieżka wśród dżungli, po lewej jest przezroczysta woda, w której pływają przeróżnej wielkości i kolorów ryby, kraby i inne zwierzęta, po prawej las, gdzie nigdzie błota z aligatorami (osobiście ja widziałam tylko jednego). Spacer tą ścieżka zajmuje około 15 minut. Czułam się jakbym szła lasami Amazonki, gdzie człowiek bywa raz do roku. Powietrze jest o tyle czyste, że przyzwyczajone do  brudnego Krakowskiego powietrza płuca mają wakacje życia. I w połowie drogi widzisz zejście w dół i kąpiących się ludzi, więc długo się nie zastanawiasz, bo ta czysta woda przemawiała do Ciebie od samego początku. Pierwszy krok i jednak wolisz sobie odpuścić, bo woda jest bardzo zimna, na dnie krzaki obrośnięte mchem i gdzieś tam jeszcze może jakiś aligator się przyczaił.  Ale świadomość tego, że jesteś w Stanach i może już tu nigdy nie wrócisz wygrywa i się decydujesz. Polecam wchodzić „po męsku”, czyli wskoczyć i udawać, że nie jest aż tak źle. Ja osobiście brzydziłam się stanąć na cokolwiek, więc prawie cały czas pływałam. Można tez sobie wypożyczyć takie ogromne koło lub ponton. Płynie się taką wąską rzeczką i na końcu jest mały wodospad oraz głęboka podwodna jaskinia, w którą ludzie nurkowali. Widoki są niesamowite. To miejsce jak najbardziej polecam.

 

Później było Miami, Las Vegas, wycieczka na Grand Canyon, który w sumie prawie nie zobaczyłam, bo padało i wszystko było zachmurzone, więc stąd przywiozłam tylko katar, ale i tak warto było. Wynajęliśmy samochód w Las Vegas i dopiero wtedy zaczęliśmy myśleć gdzie pojechać. Miejscem docelowym było LA, jednak po drodze zatrzymaliśmy się w jakimś mieście (nie pamiętam nazwy), które składało się z ogromnej ilości sklepów, więc pół dnia zeszło na shopping. Na następny dzień dotarliśmy do LA. Miałam nic nie mówić o tych typowych destynacjach, ale tutaj akurat wyrażę swoją opinię, ponieważ większości marzy się to miasto. Powiem szczerze, więcej niż 2 dni tam bym nie została.  I moją opinie podzieliła nie jedna osoba. Jedynie co plaże są czyste, ładne i szerokie, ale ocean był tak zimny, że nie dało się wejść do wody. I chyba tyle by było na temat Los Angeles.

 

Z LA mieliśmy kierować się w stronę San Francisco. Dosłownie przez przypadek zatrzymaliśmy się w Santa Barbara. Bardzo małe przytulne miasteczko z różnymi sklepikami, kawiarenkami, przepięknym molo, oraz kościołem, na który można wejść i zobaczyć jak to miejsce jest dosłownie utopione w górach od jednej strony oraz oceanem od drugiej strony. Jeżdżą tam odpoczywać zamożne amerykańskie rodzinki, więc wszystko jest zadbane i „z klasą”.

 

Jedną z najlepszych decyzji naszej wycieczki był wybór Road 1 jako drogi do San Francisco. Stawaliśmy chyba z 10 razy, tylko po to, żeby nacieszyć się widokami, które zapierają dech w piersiach. Ta droga nie jest zbyt bezpieczna, jest wąska i kręta, więc nie polecam jechać w nocy (poza tym bez sensu, bo i tak jedzie się tę drogą dla widoków).  Nie raz zatrzymywaliśmy się aby po prostu poleżeć na plaży. Raz nam się udało oglądać parę młodą, która właśnie brała ślub jak w tych amerykańskich filmach tuż przy oceanie.

 

Ostatnim miejscem, o którym chciałabym opowiedzieć jest park narodowy Muir Woods National Monument. Jest ten park częścią Golden Gate National Recreation Area. Znajduje się około 20 km od San Francisco. Ten park ma ponad 100 lat i obejmuje ochroną jedną z nielicznych pozostałych ostoi sekwoi wiecznozielonej. Są tam olbrzymie drzewa nie tylko wzdłuż, ale i wszerz. Do wyboru są różnej długości ścieżki do pokonania. Można zobaczyć sam las, rzeczki górskie i punkty widokowe. Najkrótsza ścieżka zajęła nam troszkę ponad godzinę. Do tego miejsca bym raczej nie wróciła, ale raz zobaczyć na pewno warto!

 

Generalnie jestem bardzo zadowolona z mojej podróży. Czasami warto podejść na luzie, nie planować wszystkiego dokładnie i zobaczyć co przyniesie los. Udanego wszystkim wyjazdu!

 

 

 

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty