Wakacje na Dzikim Zachodzie, czyli Work and Travel w Teksasie

November 22, 2016

Moja przygoda z programem Work and Travel zaczęła się zupełnie przypadkowo. W jeden z czwartkowych wieczorów, koleżanka zapytała mnie czy nie chciałabym lecieć z nią do Stanów Zjednoczonych na program studencki. Jako, że jestem miłośniczką podróży małych i dużych, stwierdziłam, iż będzie to bez wątpienia jedna z największych wypraw mojego życia. Od razu zapragnęłam wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Oczywiście pozostała kwestia finansowa, ale w tej materii mogłam liczyć na moich wspaniałych rodziców. Tym oto sposobem zapisałam się na wyjazd z biurem IECenter. Cały proces rekrutacji, wypełniania dokumentów poszedł dość łatwo i płynnie dzięki pomocy pracowników biura. Pomoc przed spotkaniem w ambasadzie, wskazówki podane podczas 'orientation' były niezwykle trafne, cenne i bardzo pomogły w odnalezieniu się w nowym miejscu.

           

Razem z koleżanką zdecydowałyśmy się na wyjazd do małego miasteczka w słonecznym i gorącym Teksasie. Monahans to małe miasteczko, otoczone przez pustynie i pola naftowe. Długie 4 miesiące spędzone w tym uroczym miasteczku, zaowocowały wieloma znajomościami które trwają aż do dziś.

           

Z pierwszych tygodni niewiele pamiętam ponieważ bardzo dużo się działo. Wiadomo, był to ogromny stres jeżeli chodzi o porozumiewanie się ze współpracownikami i mieszkańcami miasteczka oraz odnalezienie się w nowym miejscu. Byli to ludzie niezwykle przyjaźnie nastawieni do przybyłych Polaków. Mogliśmy zawsze liczyć na ich pomoc, nie musieliśmy się też bać nią zapytać. Dzięki nim poznaliśmy lokalne smaki, za którymi tęsknie do dziś. Można powiedzieć że byliśmy żywą atrakcją, ponieważ niektórzy przychodzili w miejsca gdzie pracowaliśmy żeby się z nami spotkać, zamienić kilka słów czy też zapytać czy w Polsce mamy domy albo też czy da się do Polski dojechać ze Stanów pociągiem.

           

Czas wolny, o ile taki się znalazł raz na jakiś czas, można było wykorzystać pracując nad wakacyjną opalenizną leżąc nad basenem, który znajdował się na terenie budynku, w którym mieszkaliśmy. Do dyspozycji mieliśmy także samochód, dzięki czemu mogliśmy udać się do pobliskiego Sandhills State Park, gdzie mogliśmy urządzić sobie grilla, spędzić czas razem, aby lepiej się poznać . W wolnym od pracy czasie, Burmistrz miasta który de facto nas tam zaprosił (to on wraz z IECenter jest organizatorem całego przedsięwzięcia) organizował dla nas wyjazdy i inne atrakcje. Tym sposobem udało nam się zwiedzić jaskinie Carlsbend Caverns National Park, wykąpać się w jeziorze w Balmorhea Park, a także wzięliśmy udział w spływie kajakowym zorganizowanym na granicy teksańsko-meksykańskiej na terenie parku Big Bend National Park.

           

Jedną z atrakcji które pamiętam do dziś był teatr Summers Mummers. Na scenie aktorzy odgrywali skecze i scenki, a publiczność w nagrodę obrzucała się popcornem, czego się kompletnie nie spodziewaliśmy będąc w teatrze!

           

Pewnie większość z was interesuje część programu „Travel”. W moim przypadku część travel, trwała ponad 3 tygodnie. Pierwszą naszą atrakcją była wycieczka, którą nazwaliśmy „7 stanów w 7 dni”. Spędziliśmy tydzień w podróży autokarem po Stanach. Oferta była bardzo atrakcyjna, autokar poza naszą piątką europejczyków, wypełniony był po brzegi Chińczykami. Wycieczka obejmowała głównie parki narodowe takie jak Arches National Park, Crazy Horse National Park, czy bardziej znane Yellowstone, a także Mount Rushmore ze słynnymi prezydenckimi głowami wykutymi w skale. Kolejny punkt podróżowania stanowiło Las Vegas. Punktem obowiązkowym zwiedzania tego miasta była wizyta pod znakiem „Welcome to fabulous Las Vegas, Nevada” oraz Downtown i Strip. Udało nam się także odwiedzić Stratosphere, na której  szycie znajduje się restauracja, a widok z jej okien był bezcenny. Na liście atrakcji mogliśmy także odznaczyć fontanny przed hotelem Bellagio. Ostatni tydzień naszych podróży spędziliśmy w Miami, gdzie głównie skupiliśmy się na wypoczywaniu na plażach oraz kąpielach w ciepłych wodach Oceanu Atlantyckiego. Lot powrotny mieliśmy z Nowego Jorku. Tam też zdążyliśmy odwiedzić Ground Zero, pospacerować po Central Parku, spędzić trochę czasu na najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu na świecie Times Square.

           

Cały wyjazd wspominam bardzo dobrze, i choć minęły już dwa lata od powrotu to cały czas mam wrażenie jakby to było zaledwie kilka dni temu. Osobiście bardzo polecam wyjazd każdemu kto chce się sprawdzić w nowych warunkach, przeżyć być może przygodę życia oraz poznać ludzi którzy również będą takimi pasjonatami podróży jakimi Wy jesteście. Podczas trwania programu bardzo dużo można się o sobie dowiedzieć, poznać się lepiej, a także sprawdzić i poprawić znajomość języka. Dobrze, że wakacje są co roku więc można taki wyjazd powtórzyć. Podobno najlepsze rzeczy w życiu zdarzają się przez przypadek. U mnie się to sprawdziło. Zachęcam wszystkich do skorzystania z takiej okazji jaką umożliwia program Work and Travel. Warto przeżyć takie przygody na własnej skórze. Kiedyś myślałam, że Stany Zjednoczone to marzenie, nieosiągalne dla przeciętnego człowieka, a teraz wiem że warto mieć marzenia i powoli je spełniać, wytrwale dążąc do celu.

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty