Krótko mówiąc - spakowałam walizki i poleciałam na drugi koniec świata!

November 25, 2016

 

          Wyjeżdżając na program Work and Travel zdawałam sobie sprawę, że będę musiała stawić czoła wielu różnym sytuacjom samodzielnie. Widziałam, że dzięki temu zdobędę niezbędne życiowe doświadczenie które ciężko przychodzi w Polsce mając wokół siebie rodziców, rodzeństwo czy znajomych. Krótko mówiąc spakowałam walizki i poleciałam na drugi koniec świata. Własne mieszkanie, praca, gotowanie, nowi znajomi oraz nowe środowisko bardzo dużo mnie nauczyło, musiałam polegać tylko i wyłącznie na sobie.

 

Powoli kończył się czas pracy i obowiązków, a zaczynał się okres na który czekałam z niecierpliwością – podróżowanie! Zwiedzałam wraz z moimi  dwiema przyjaciółkami oraz nową przyjaciółką, którą poznałam w Outer Banks. Ona podobnie jak ja zdecydowała się wyjechać do Stanów Zjednoczonych na program Summer Work&Travel z tą różnicą, że wybrała się sama. Więc jeśli się zastanawiasz nad wyjazdem i nie masz z kim polecieć, to nie masz się czego bać. Z pewnością poznasz nowe osoby z którymi spędzisz niesamowity czas oraz przeżyjesz podróż swojego życia. Odniosłam delikatne wrażenie,  że ludzie będąc w Stanach Zjednoczonych, bardzo szybko chłoną amerykańską mentalność i stają się bardzo otwarci oraz życzliwi.

   

Po powrocie do Polski moi znajomi  pytali się między innymi o to kto organizował mojego trip’a, czy mogę polecić jakieś konkretne biuro podróży i jak w ogóle wyjechałam na program. Jak już wcześniej napisałam, program wymagał ode mnie dużej samodzielności, wiązało się z tym również zorganizowanie wycieczki w trakcie 30 dni przeznaczonych na zwiedzanie. Biuro IECenter umożliwiło mi jedynie wyjazd na program, załatwiło wszystkie formalności związane z wizą, biletem lotniczym oraz innymi dokumentami, a ja kolokwialnie mówiąc spakowałam tylko walizki. Wszystkie hotele, loty, autobusy, musiałyśmy szukać oraz rezerwować samemu. Zajęło nam to sporo czasu, jednak dużo się dzięki temu nauczyłyśmy. Ogromną zaletą tego była możliwość, stworzenia podróży szytej na miarę naszych  marzeń!  Nikt nas nie ograniczał chyba, że budżet, jednak pracując w Stanach masz możliwość zwiedzić naprawdę dużo za niewielką cenę. Zabrałyśmy się do organizowania trip’a półtora miesiąca przed wyjazdem z OBX. Był to wystarczający okres czasu, bilety samolotowe oraz hotele były jeszcze w miarę tanie. Dlatego pamiętaj, nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę ;)

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwszym przystankiem była stolica Stanów Zjednoczonych, oddalona o 4 godziny drogi od Kitty Hawk. Dostałyśmy się tam autobusem Greyhound, który kosztował nas około 20$ i jechał bezpośrednio do stolicy. Dotarłyśmy na miejsce po południu kierując się od razu do hotelu. Starałyśmy się szukać miejsc zakwaterowania dość blisko centrum, aby zmniejszyć wydatki na komunikację miejską bądź taksówki. Hotel kosztował nas za noc około 50$. Po zameldowaniu  i zostawieniu walizek w pokoju hotelowym wyszłyśmy zwiedzać Waszyngton. Oczywiście wyglądałyśmy jak typowe turystki, na każdym rogu zdjęcie, pod każdym zabytkiem, a to wszystko dlatego, że Waszyngton jest naprawdę przepięknym miastem. Bardzo zadbane, świetnie zaprojektowane oraz powalające ilością pięknych zabytków oraz budynków użyteczności publicznej. Zakończyłyśmy dzień późnym wieczorem w przytulnej restauracji. Następnego dnia zaczęłyśmy zwiedzanie z samego rana, aby zdążyć zobaczyć wszystkie zaplanowane miejsca. Był to dla nas bardzo intensywny dzień, ponieważ aplikacje w naszych telefonach wykazały, że przeszłyśmy 30 tys. kroków (23km).

 

 

Wieczorem udałyśmy się na lotnisko, wsiadłyśmy do samolotu i poleciałyśmy do Miami, aby następnego ranka wsiąść na olbrzymi statek wycieczkowy który odpływał z portu. Rejs po Oceanie Atlantyckim obejmował trzy wyspy. Całość trwała 6 dni i kosztowała nas około 400$. Statek był ogromny, posiadał liczne restauracje, sklepy, klub nocny, basen, spa i inne atrakcje. Do pierwszej wyspy - Nassau na Bahamach dopłynęłyśmy następnego dnia z samego rana. Spędziłyśmy tam kilka godzin, po czym wróciłyśmy z powrotem na statek. Wieczorami był czas na relaks, zwiedzanie statku oraz imprezę. Następną wyspą było Half Moon Cay - przepiękna prywatna wyspa z przejrzystą wodą i szeroką plażą. Cały dzień poświeciłyśmy na opalanie i pływanie w obłędnej wodzie. Grand Turk Islands na Karaibach był ostatnim punktem wycieczki. Tam skorzystałyśmy z możliwości pływania na skuterach wodnych oraz relaksu nad basenem. Po sześciu dniach wróciłyśmy z powrotem do Miami na trzy dniową imprezę w najlepszych klubach. Hotel, który zarezerwowałyśmy znajdował się przy najbardziej popularnej ulicy - Ocean Drive, gdzie znajdowały się najlepsze restauracje, sklepy i kluby. Jak za tak dobrą lokalizację cena była bardzo fajna, około 50$ za noc.

 

Po trzydniowym pobycie w Miami poleciałyśmy do miasta grzechu.  Wbrew pozorom dostanie się na drugą stronę USA nie jest aż tak drogie, samolot kosztował około 100$ w jedną stronę, czyli podobnie jak z Waszyngtonu do Miami. W Las Vegas byłyśmy późnym wieczorem, czyli idealną porą na wykorzystanie potencjału tego miasta. Apartament, w którym mieszkałyśmy znajdował się przy Strip Vegas, czyli głównej ulicy w Sin City. Spędziłyśmy tam 3 noce, bawiąc się  w najpopularniejszych kasynach oraz klubach w najbardziej imprezowym miejscu na świecie. Byłyśmy na imprezie gdzie grały dwie popularne DJ’ki Nervo oraz Calvin Harris i to całkiem za darmo, co było bardzo miłą niespodzianką. Jeśli chodzi o ceny są bardzo przystępne. Za apartament w samym sercu miasta zapłaciłyśmy około 30$ za noc, co w porównaniu do innych miast, które zwiedziłyśmy jest mega tanio. Ceny artykułów spożywczych, alkoholu oraz w restauracjach są bardzo przystępne.

 

Ostatnim punktem naszej wycieczki był New York City. Przed przylotem zakupiłyśmy City Pass, który umożliwiał nam zobaczenie takich miejsc jak: Statue of Liberty, Empire State Building, National September 11 Memorial&Museum, Top of The Rock oraz Museum of Natural History w niższej cenie niż standardowa. Zwiedzanie Nowego Jorku oraz wszystkich atrakcji zajęło nam trzy dni. Mieszkałyśmy w przytulnym jednopokojowym mieszkanku w dzielnicy Upper West Side na Manhattanie. New York okazał się niestety najdroższym miastem ze wszystkich.

 

Cała nasza przygoda trwała 17 dni i była to podróż moich marzeń. Wszystko od początku do końca zaplanowałyśmy same, dzięki temu mogłyśmy kontrolować nasz budżet i wiedzieć na co możemy sobie pozwolić, a z czego musimy zrezygnować. Za rok planuję wrócić i kontynuować moją przygodę, ponieważ czuje niedosyt. Wyjazd na program Work&Travel był jedną z najlepszych decyzji w moim życiu!

 

 

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020