My heart will stay in Tahoe

October 20, 2017

Wakacje życia. Tak mogę określić mój pobyt w USA w dwóch słowach. Jezioro Tahoe to najpiękniejsze miejsce w którym byłam. Zauroczenie od pierwszego wejrzenia dalej przerodziło się w największą miłość mojego życia.

 

Zacznę od początku. W te wakacje spełniłam marzenie mojego życia. Odkąd pamiętam chciałam zwiedzić Stany Zjednoczone. Gdy dowiedziałam się o programie Work&Travel wiedziałam, że jest to idealne rozwiązanie dla mnie. Przeglądając oferty  wiedziałam, że chciałabym pracować w słonecznej Kalifornii. Moją uwagę przykuła oferta w South Lake Tahoe. Teraz wiem, że to był najlepszy wybór jakiego mogłam dokonać. Wybrałam kasyno Harras and Harveys Lake Tahoe. Gdy dojechałam na miejsce skupiłam się od razu na ogarnięciu Social Security Number, który trzeba wyrobić w Reno. Następnie udałam się do działu HR w kasynie, żeby od razu zacząć pracę.  Na wstępnie trzeba przejść dwa tygodnie orientation, czyli szkolenie, na którym przedstawią wam głównie misję i cele firmy, BHP itp.. Później zaczynacie pracę. Ja pracowałam w dziale Retail czyli po prostu pracowałam w dwóch gift shopach. Pracowałam jako kasjer ale również byłam odpowiedzialna za porządek w sklepie oraz za to aby na półkach nie brakowało towaru. Sama praca nie była wymagająca, pracowałam 8 godzin dziennie pięć dni w tygodniu, zawsze te same dni. Atmosfera w sklepie była świetna, współpracownicy cudowni, z przełożonymi zawsze wszystko można było załatwić jeśli wystarczająco wcześnie zgłosiło się potrzebę. Generalnie świetni ludzie, pomagali w każdej sytuacji. Na godzinę zarabiałam 11$ jest to chyba największa stawka godzinna jaką można było dostać na proponowanych przez nich stanowiskach dla studentów.

 

Na początku największe problemy powodował sam kontakt z klientem , chodzi mi głównie o barierę językową. Nie ważne jak dobrze mówisz po angielsku na początku każdy ma problem z rozumieniem co klienci do Ciebie mówią, ponieważ każdy mówił szybko i często posługiwali się slangiem, jednak z czasem zaczynasz wszystko łapać. Przez całe wakacje kasyno organizowało koncerty na których również pracowałam. Było to stoisko głównie z napojami i przekąskami. Bardzo dobrze wspominam te koncerty ponieważ panuje na nich świetna atmosfera, ponadto mogłam oglądać występy m.in. Lennego Kravitz’a, Train, The Who.  South Lake Tahoe jest miastem turystycznym, przyciąga wiele ludzi jednak przez to życie tam nie jest najtańsze. Ja mieszkałam w motelu bardzo blisko kasyna. Za pokój z jedną współlokatorką płaciłyśmy 1000$ na miesiąc. Można znaleźć tańsze miejsca, jednak nam odpowiadała lokalizacja i to, że mieszkało tam bardzo dużo Polaków.

 

Jedyną rzeczą która nie zachwyciła mnie w tym miejscu było jedzenie. Jest zupełnie inne niż w Polsce, do wszystkiego dodają cukier, ceny tez nie są zachwycające w szczególności na początku gdy wszystko przeliczasz na złotówki. Najlepiej od razu o tym zapomnieć. W najbliższej okolicy motelu i kasyna nie ma sklepów w których można zrobić tańsze zakupy, oczywiście w dalszej okolicy są sklepy z naprawdę okazyjnymi cenami jednak aby się tam dostać musisz mieć auto, rower albo dostać się tam autobusem. Ja nie oszczędzałam, pracowałam tylko w kasynie, a za pensję stać mnie było na to aby opłacić czynsz, zrobić normalne zakupy, wyjść gdzieś ze znajomymi i podróżować po Stanach jeszcze dwa tygodnie. 

 

Życie w Tahoe zmienia pogląd na życie, przynajmniej tak było w moim przypadku. Poznałam inną kulturę, wiele rzeczy i sytuacji zaskoczyło mnie w Stanach ale większość z nich zaskoczyło mnie pozytywnie. Gdy pierwszy raz poszłam na plażę nad jezioro nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Tak pięknego miejsca nie widziałam przez całe swoje życie. Widok po prostu odbiera dech,  chcesz zrobić zdjęcie żeby uwiecznić ten moment jednak się nie da bo na zdjęciu wszystko wygląda zupełnie inaczej. I tak za każdym razem kiedy idziesz na plażę, nie możesz oderwać wzroku. To miejsce ma w sobie cos takiego, że wciąga Cię i już nigdy o nim nie zapomnisz. Ja zostawiłam tam moje serce na zawsze.

 

Ostatnim etapem mojego pobytu w Stanach było podróżowanie. Zwiedziłam San Fransisco, Malibu, Los Angeles, Las Vegas, tamę Hoovera, Wielki Kanion, Kanion Antelope i Horseshoe Band. Największe wrażenie zrobiło na mnie Las Vegas świetne miejsce na zabawę w gronie znajomych, świetne miejsce na imprezy w klubach. Generalnie najlepsze miejsce na imprezową część podróży. Najpiękniejsze miejsce (zaraz po Tahoe) to Horseshoe Band, będąc tam miałam ochotę po prostu siedzieć i patrzeć. Najlepsze plaże to oczywiście Malibu (El Matador) i Los Angeles (Venice Beach). Z całych czterech miesięcy pobytu w Stanach Zjednoczonych najbardziej podobało mi się życie w South Lake Tahoe, a wyjazd stamtąd to był mój najgorszy dzień w ciągu całych wakacji. Generalnie to co opisałam powyżej to może jakaś jedna setna tego co przeżyłam w te wakacje. Jednego jestem pewna, wracam za rok.

 

P.S. Jeśli wybierzecie Tahoe koniecznie zaopatrzcie się w pomadki nawilżające.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum