Spełnienie marzeń...

October 20, 2017

O wizycie w Stanach Zjednoczonych marzyłam przez wiele lat. Nie sądziłam jednak, że mogę zrealizować swoje marzenie tak prędko! O programie Work&Travel dowiedziałam się rok temu od znajomych, którzy wzięli w nim udział. Do wyjazdu zmotywowała mnie moja przyjaciółka, właściwie nie musiała długo mnie namawiać i bardzo szybko zdecydowałyśmy się na wspólny wyjazd i wzięcie udziału w programie. Z wielu ofert najbardziej przypadła nam do gustu praca w jednym z kasyn w South Lake Tahoe.

 

W marcu odbyły się rozmowy kwalifikacyjne z pracodawcami. Bardzo dobrze wspominam to spotkanie, które było bardzo przyjemne, amerykańscy pracodawcy okazali się bardzo sympatyczni i uprzejmi co zdecydowanie zredukowało stres. Po około dwóch tygodniach ja , jak i moja przyjaciółka Ola, dostałyśmy informacje, że zostałyśmy przyjęte do pracy w kasynie. Nie mogłam uwierzyć, że się udało! Po niecałych 3 miesiącach pełnych obowiązków, dosyć stresującej sesji przyśpieszonej, na początku czerwca nareszcie dotarłyśmy do pięknego South Lake Tahoe.  Miejscowość położona jest na granicy dwóch stanów- Californii i Nevady. Co do lokalizacji nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. W Tahoe znajduje się jezioro z krystalicznie czystą wodą.  Dookoła jest mnóstwo różnorodnych plaż. Co więcej, miejscowość położona jest w górach. Krajobrazy są nieziemskie. W wolne dni od pracy na pewno nie ma czasu na nudę. Można wybrać się na plażę by odpocząć lub spędzić czas bardziej aktywniej, np. spróbować sportów wodnych. Tahoe oferuje wiele atrakcji, bez problemu można wypożyczyć sprzęt wodny m.in. skutery wodne, paddle board, kajaki. Myślę, że każdy kto mieszkał w Tahoe wybrał się na hiking w góry. Widoki są nie do opisania.

 

               Co do zakwaterowania, jeszcze w Polsce dogadaliśmy się w parę osób i zdecydowaliśmy się zamieszkać razem w domku  po stronie Californii. Mieszkaliśmy w 10 osób, trafiliśmy naprawdę super. Dom był świetnie wyposażony, niczego nam nie brakowało. Mieliśmy nawet ogródek, grilla i jacuzzi ;) 


               Czas na parę słów o mojej pracy. Pracowałam na stanowisku Food Host w restauracji w Harrah's&Harveys Casino. Krótko mówiąc do moich obowiązków należało witanie gości, wybranie i zaprowadzenie  ich do konkretnego stolika, krótka rozmowa i życzenie smacznego. Praca bardzo przyjemna. W pracy byłam jedyną Polką, co zdecydowanie mnie ucieszyło, ponieważ miałam styczność tylko i wyłącznie z językiem angielskim i byłam do tego "zmuszona". Bardzo pomogło mi to poprawić moje zdolności językowe i po 3 miesiącach pracy naprawdę czuję ogromną poprawę. W restauracji pracowała większość Amerykanów, trzy dziewczyny z Tajlandii i dwie z Chin. Bardzo zakolegowałam się i polubiłam ze wszystkimi, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na temat ich kultury. Wiele studentów decyduje  się na drugą pracę. Po paru dniach poszukiwań przyjęto mnie do restauracji z kolei po stronie Californii. Mi się udało, ale jeśli ktoś zdecyduje się na drugą pracę, polecam szukać jak najszybciej, jest wtedy na pewno łatwiej cokolwiek znaleźć, niż w szczycie sezonu. W moim drugim miejscu pracy z kolei pracowałam z samymi Amerykanami. Przyjęli mnie ciepło, pracowało mi się z nimi bardzo dobrze.  Z wieloma kontakt utrzymuje do dziś. Jestem zachwycona amerykańską mentalnością, ludzie są bez przerwy uśmiechnięci, wszyscy dla siebie uprzejmi. Złapałam tam mnóstwo pozytywnej energii i po pobycie w Stanach zmieniło mi się nastawienie do życia, do którego teraz podchodzę zdecydowanie bardziej optymistycznie.

 

               Po 3 miesiącach nadszedł czas na drugą część programu, a mianowicie podróżowanie! Szczerze myślałam, że to będzie najbardziej wyczekiwany czas podczas całych wakacji, ale przyznam że bardzo ciężko było opuścić Tahoe i wszystkich pożegnać. Na początku wybraliśmy się na cruisa z Miami na Bahamy. W ciągu 5 dni zatrzymaliśmy się na 3 różnych wyspach.

 

Po powrocie zatrzymaliśmy się na parę dni w Miami, które mnie oczarowało. Jest to miejsce, do którego na pewno jeszcze nie raz chciałabym wrócić. Następnie polecieliśmy do Las Vegas, w którym spędziliśmy 3 dni.. Następnie wypożyczyliśmy auto na tydzień. W pierwszy dzień odwiedziliśmy Grand Canyon. Niesamowicie ukształtowany krajobraz zrobił na nas ogromne wrażenie. Jeszcze w czasie pracy udało nam się pojechać do innego parku narodowego, a mianowicie Yosemite, który również gorąco polecam. W kolejny dzień kierowaliśmy się w stronę Californii. Zwiedziliśmy Palm Springs, Santa Barbara, San Diego, Malibu, Los Angeles i San Francisco, także naprawdę sporo. Ostatni przystanek- Nowy Jork. Miasto, którego byłam najbardziej ciekawa i oczywiście się nie zawiodłam. Nowy Jork krótko mówiąc tętni życiem. Nie każdemu oczywiście to odpowiada, zależy od gustu, ale ja czułam się tam bardzo dobrze. Drapacze chmur, słynne żółte taksówki, Times Square, Brooklyn Bridge, czyli to co kiedyś mogłam zobaczyć tylko na filmach, teraz zobaczyłam na własne oczy. Marzenia się spełniają!

              

Podsumowując, wzięcie udziału w programie Work&Travel było jedną z moich najlepszych decyzji w życiu. Każdemu polecam taką przygodę, która pozostawia mnóstwo wspaniałych wspomnień. A wspomnień nikt nigdy nam nie zabierze!

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum