New England casino experience

December 8, 2017

Wielu z nas ciekawi druga strona globu, odczuwa potrzebę aby zobaczyć i doświadczyć jak to jest być i mieszkać w Stanach. U mnie pojawiła się myśl aby najbliższe wakacje były inne, ciekawsze i o wiele bardziej rozwojowe  i abym wreszcie wyszła ze swojej strefy komfortu. Plany to nie wszystko, trzeba było w końcu pojąć decyzję, które nie należały do najprostszych. Jedną z takich kluczowych decyzji był wybór odpowiedniego miejsca.

 

Jako swoja lokalizację wybrałam Mohegan Sun Casino w stanie Connecticut. Powodem, dla którego wybrałam tego pracodawcę był przede wszystkim fakt, iż chciałam pracować w kasynie. W Polsce nie jest nam dane, aby w sobotni wieczór zamiast iść do baru- iść do kasyna. I tutaj jak zwykle pojawiła się czysta ciekawość. Drugim powodem jest stosunkowa bardzo niewielka odległość jaką musimy pokonać, by dotrzeć do betonowej dżungli zwanej Nowym Jorkiem. By dojechać do naszego dream city musimy pokonać około 4h drogi. Busy na tej trasie jeżdżą kilka razy na dzień, co jest wielką zaletą. Jednodniowy wypad do NYC, czemu nie? Chociaż osobiście polecam 4 pełne dni by i tak w pośpiechu zwiedzać najważniejsze i najbardziej znane miejsca.

 

Wracając do podjęcia tej trudnej decyzji, w ostatecznym starciu z lękami i niepewnością, pomogli mi pracownicy biura. Kwestia formalności została przez nich fachowo załatwiona. Później pojawiła się kwestia targów w Szczecinie i rozmowy wizowej w Warszawie. Następnie pojawił się najtrudniejszy etap czyli uczelnia i egzaminy, jednak w momencie przylotu na JFK zapominacie że jesteście studentami i zaczynają się najlepsze 3 miesiące w waszym życiu.

 
Do Uncasville przyjechałam w ostatniej turze, czyli pod sam koniec czerwca. Z perspektywy czasu bardzo tego żałuje, ponieważ w pierwszych tygodniach czerwca odbywał się bardzo znany i prestiżowy event Barret Jackson. Niestety wszystkie aukcje miały miejsce przed moim przyjazdem i miałam jedynie okazje zobaczyć, jak auta są pakowane...

 

Przed rozpoczęciem pracy obowiązkiem jest udział w Orientation, czyli dwa dni, które trzeba poświęcić na formalności oraz szkolenie dotyczące konkretnego stanowiska pracy. Każda osoba ustalała ponownie datę ostatniego dnia pracy, ale jak okazało się to w praktyce, we wrześniu podejmowaliśmy ostateczne decyzję. Było to bardzo pozytywnie przeze mnie odebrane, ponieważ w przeciągu tych paru tygodni wiele osób dopiero planowało swoje wyjazdy i grupowało się na dalsze podróże. Każda praca/stanowisko posiadało swoje branżowe wyrażenia i słowa, które nie zawsze pokrywały się z tymi standardowymi znaczeniami. I oczywiście ich bardzo słynne YOU’RE SET. Ze względu na długoletnia współpracę ze studentami międzynarodowymi, kadra zarządzająca oraz inni współpracownicy bardzo dobrze znają realia, dlatego starali się nam pomóc. Szczególnie na początku, gdzie każdy był zagubiony, może zawstydzony albo po prostu nie był pewny swojego poziomu języka angielskiego.

 

Grafik był układany elastycznie, tak aby nasze potrzeby i wymagania były uwzględnione. Nigdy nie było problemu z dniami wolnymi pod warunkiem, ze zgłaszaliśmy je co najmniej tydzień wcześniej. Nadgodziny były rozdzielane bardzo sprawiedliwie, co owocowało dobrą współpracą pomiędzy samymi pracownikami oraz fajnymi relacjami z przełożonymi. Doceniali Nas, a my ich.

 

Równie ważnym aspektem są osoby, które z nami przyjechały na program. Przedstawiciele biura doskonale o tym wiedzą, więc po targach, które odbyły się w Szczecinie i informacjach zwrotnych od potencjalnych pracodawców, na stronie facebook-a pojawiły się grupy uczestników do konkretnych lokalizacji. Ułatwiło nam to komunikacje oraz dobranie się pod względem miejsca zamieszkania. Bardzo dużym minusem dla MS jest brak wcześniejszej możliwości rezerwacji pokoi. Każde polecone przez biuro miejsce informowało, że obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Jak w praktyce to wyszło? Niepotrzebny stres. Każdy znalazł miejsce zamieszkania. Większa część osób mieszkała w miejscowości Norwich, gdzie był wynajmowany cały budynek tylko i wyłącznie dla studentów z zagranicy. Tak jak wspominałam, przyjechałam jako jedna z ostatnich osób, co niestety rzutowało na bardzo małą ilość wolnych pokoi. Na szczęście obróciło się to z korzyścią dla mnie. Wraz z 4 innych studentów wynajęliśmy z polecenia sponsora pokoje w domu, znajdującym się jedynie 10 minut piechotą od Mohegan-a, natomiast osoby mieszkające w Norwich musiały korzystać z komunikacji miejskiej, bądź dojeżdżały na rowerach.

 
Lokalizacja kasyna jest bardzo dogodna, nie tylko jeżeli chodzi o wspomniany przeze mnie Nowy Jork ale również dla osób planujących zwiedzanie całej północno-wschodniej części Stanów. Z MS można dojechać busem do Bostonu, zobaczyć Harward i MIT, pojechać do Rhode Island albo wypożyczyć auto i w parę osób pojechać nad wodospad Niagara. Miejską komunikacją można dostać się do Nowego Londynu, który znajduje się w zatoce Long Island Sound i wybrać się na plaże. Bądź spróbować swojego szczęścia i odwiedzić konkurencyjne kasyno Foxwoods i pograć na maszynach lub wersja dla pań - udać się na drugą część kasyna i poszaleć w outlecie.

 

Tak zleciały 2,5 miesiąca, aż przyszedł wrzesień i pora na część travel. Jako pierwsze miejsce docelowe wybrałam Florydę i  rejs na Bahamy. Jednakże nadszedł huragan Irma i media szalały na punkcie zniszczeń i wprowadziły panikę. Pojawiło się pytanie: jechać czy nie jechać? Zdecydowałam się pojechać. Lot wykupiliśmy do Orlando, gdzie 6 dni po huraganie nadal połowa miasta była sparaliżowana i brakowało prądu. Okazało się , że rejs na Bahamy był jak marzenie. Cztery piękne dni i noce. Co prawda choroba morska mnie dopadła, ale to jest tylko nieistotny szczegół. Jacuzzi, basen, pokazy i występy taneczne, muzyka live, codzienne kolacje w restauracji. A Bahamy? Piękna czysta niebieska woda, plaże i napoje w łupinach z kokosa. Jadąc w głąb lądu było widać zniszczenia, jakie pozostawiła po sobie Irma, ale nie było to aż tak straszne, jak kreowano w mediach.

 

Podczas pobytu na Florydzie miałam możliwość odwiedzić Key West. Owszem połowa dróg była zamknięta i pojawiały się tabliczki w stylu wstęp wzbroniony dla turystów, ale jak to leży w naturze polskiej, nie straszne nam były zakazy. Dotarliśmy na najbardziej wysunięte na południe miejsce w USA i kąpaliśmy się w oceanie Atlantyckim. Tutaj zniszczenia były dużo bardziej widoczne. Mieliśmy nawet przyjemność być na już „otwartej” stacji, którą udokumentowaliśmy grupowym zdjęciem. Część parku narodowego na południu Florydy była również nieczynna, a przekonaliśmy się o tym podczas wizyty w Everglades, czyli na przejażdżce poduszkowcem, jak na scenie CSI Miami, w poszukiwaniu aligatorów.

 

Drugą cześć mojej podróży poświęciłam Californi. Nasza trasa zwiedzania zaczynała się w San Diego i dla mnie kończyła w San Francisco. Całość drogi pokonałyśmy wybrzeżem, odwiedzając cudowne plaże u wybrzeży oceanu Spokojnego. Moje towarzyszki podróży zaplanowały powrót do Polski w późniejszym terminie, więc objechały dodatkowo parki narodowe i Las Vegas.

 
Ten wyjazd pozwolił mi zrozumieć jak ważne jest mieć międzynarodowe grono znajomych. Poznałam przecudownych ludzi i to przede wszystkim z innych krajów jak USA, większość również z W&T. Zdumiewające ale najlepsze stosunki miałam z osobami z Litwy oraz Tajlandii. Słysząc, że znajomi poznani w USA planują odwiedzić Polskę, proponuję im nocleg. Zawsze jest okazja aby powspominać „stare dobre czasy” oraz oczywiście poćwiczyć angielski!

 

Serdecznie polecam i zapraszam na mój profil na Instagramie @nthekoz po więcej zdjęć.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum