POPKULTURA. Ameryka vs Polska

January 18, 2018

Czyli z czym to się je w Stanach.

 

Na początku czerwca tego roku wyjechałem do stanów na okres czterech miesięcy.

Chce wam opowiedzieć o tym jak wygląda popkultura związana z muzyką w USA.

 

Wstęp

Na początek wytłumaczę wam trochę żebyście wiedzieli potem o czym piszę.

Do stanów wyjechałem na program o nazwie work&travel.

Cały wyjazd trwał cztery miesiące.

Program polegał na tym, że podejmowałem się pracy na trzy miesiące, z czego miałem praktycznie miesiąc wolnego na zwiedzanie.

Podjąłem się pracy w kasynie Mohegan Sun w Connecticut.

Jedną z moich prac była praca ochroniarza na imprezach masowych.

Dlaczego tak? Dzięki tej pracy ochraniałem między innymi koncerty Queen, Logic, Ed Sheeran, Nickelback, oraz wydarzenia sportowe, takie jak damska liga NBA.

Jak to wyglądało w praktyce?

Po wprawieniu się w wykonywaniu pracy, dostawałem fajnie stanowiska i miałem możliwość oglądania całych koncertów.

Co najlepsze płacili mi za to.

 Na sam początek wyjazdu przyjechałem do Nowego Jorku.

Plan był taki żeby wynająć auto z innymi uczestnikami programu i pojechać odrazu do Connecticut.

Jednak podjęliśmy spontaniczną decyzję aby zostać w wielkim jabłku.

Spędziliśmy tam tydzień, następnie przeprowadziliśmy się do Connecticut i zaczyeliśmy prace, osadzając się tam na prawie trzy miesiące.

Za każdym razem kiedy miałem dwa dni wolnego w grafiku, zbierałem ekipę, wypożyczaliśmy samochód i udawaliśmy się na tripy po stanach, a nawet innych krajach.

Jednym z pierwszych miejsc jakie zwiedziłem po Nowym Jorku, oraz CT był Boston Massachusetts. Poza samym miastem udałem się do MIT oraz Harvardu, jednych z największych uczelni na świecie. Harvard swoim rozmiarem można porównać do średniej wielkości miasteczka.

Po Bostonie przyszła pora na stolice stanów czyli Washington D.C.

Następnie na trasie pojechaliśmy do Kanady zobaczyć zjawiskowy wodospad Niagara.

A jak już byłem w Kanadzie to musem było odwiedzić Six side- Toronto.

Powiem wam, że jeżdżenie po mieście Drake’a i słuchanie Know Yourself do dzisiaj nie zapomnę.

Tak zakochałem się w NY, że po zakończeniu pracy w kasynie wróciłem do miasta na tydzień.

Na przedostatni tydzień przed powrotem do Polski wyleciałem do Chicago w stanie Illinois.

Ostani tydzień natomiast spędziłem w Nowym Jorku, ponieważ stamtąd miałem powrót do domu. 

 

 


Koncerty

Stany mają to do siebie, że praktycznie codziennie w sezonie wakacyjnym odbywają się festiwale oraz koncerty dobrych wykonawców.

Niestety przez brak środków oraz czasu nie mogłem sobie pozwolić na za dużo koncertów, ale nadrabiałem w pracy.

Jednak udało mi się udać na kilka fajnych koncertów.

 

Logic+ Joey Bada$$

Jest to jeden z wielu koncertów, na których pracowałem.

Na suporcie grał Joey i muszę wam powiedzieć, że dał na prawdę dobry występ.

Przy kawałku Devastated cała publiczność szalała.

Po supporcie grała gwiazda wieczoru Logic.

Na imprezie panowała pozytywna energia. Logic dużo rozmawiał z publicznością, a przed samym koncertem zrobił Q&A z vip’ami.

 

Dj Khaled

Another one!

Na tej imprezie musiałem pojawić się osobiście.

Jak wyglądał koncert Khaled’a?
Dokładnie to czego każdy mógł się spodziewać. Ciągłe wykrzykiwanie Anotha one oraz innych jego tekstów.

Czy show było dobre?
Szczerze udałem się na niego ponieważ liczyłem na to, że Dj przyprowadzi ze sobą jakiegoś specjalnego gościa. Niestety tak się nie stało.

Chłopak zagrał swoje klasyczne kawałki, ludzie bawili się tak w miarę dobrze.

Support był tak słaby, że nawet nie pamiętam kto na nim grał.

Poza wygłupami producenta, stanął za swoim dj-owskim sprzętem i pobawił się trochę mixerami.

Wtedy zrobiło się jak w klubie, ale nie oznacza to, że było źle.

Wraz z moimi amerykańskimi znajomymi bawiliśmy się dobrze pod sceną.

 

FUTURE+ Rich The Kid

Jeden z najlepszych występów na jakim byłem podczas całego wyjazdu.

Zacznijmy od minusów. Rich The Kid.

Dawno nie byłem na tak kiepskim supporcie. Chłopak leciał na strasznym playbacku, co tworzyło słaby klimat.

Na szczęście był to tylko support.

Nadeszła pora na HNDRXX’A

Zaczął od klasycznym kawałków takich jak Love Me, czy Fuck up some commas z albumu

Dirty Sprite 2.

Przy kawałku Thought it was drought podczas refrenu I just fu*k your bit*h in some gucci flip-flops cała arena skakała.

Na sam koniec Pluto poleciał z najbardziej wyczekiwanym kawałkiem Mask Off.

No powiem wam, że pozamiatał.

Bardzo podobało mi się to, że ludzie znali teksty i dobrze się bawili.

 

 

Ludzie

Chce wam opowiedzieć trochę o tym jak ludzie podchodzą do muzyki w stanach i jak wygląda tam popkultura.

Zacznijmy od tego, że ludzie są tam mega otwarci i pozytywni.

Muzyka? Nie poznałem takiej osoby, która by nie kojarzyła chociażby Future’a.

Streetwear w większości jest oparty o muzykę. O to co noszą raperzy, o czym nawijają i o ich własnym wkładzie w streetwear, a mianowicie ich brandy.

W stanach podobało mi się to, że ludzie, którzy ubierali się stylowo mieli pojęcie o artystach.

Byli w temacie. W Polsce jest trochę inaczej.

Tutaj streetwear jest mierzony bardziej po hype. Ludzie w polsce nie kupują yeezy przez Kanye’ego, tylko kupują dlatego, że jest na nie hype.

Co jeszcze podoba mi się w Amerykanach?
Otwartość.

Miałem wiele sytuacji gdzie ludzie na ulicy, w metrze potrafili do mnie po prostu zagadać.

Najwięcej takich sytuacji miałem w Nowym Jorku.

Przykładowo stałem sobie w metrze i jeden z chłopaków zauważył, że mam na sobie koszulkę bape’a. Podszedł do mnie, powiedział, że mam zajebistą koszulkę i zbił pione.

Tak po prostu.

Innym razem idąc po Time Square podbili do mnie chłopaki widząc, że mam na sobie bape’a i jordany 1 bredy mówiąc, że wyglądam ,,Fly”. Zacząłem z nim rozmawiać o ciuchach, muzyce i dzięki niemu dowiedziałem się, że Bape w NY w weekendy sprzedaje limitowane itemy tylko w nowym jorku.

Kolejną taką sytuacje miałem jadąc metrem. Jeden z chłopaków zauważył, że jestem ubrany stylowo i zagadał do mnie czy znam Young Thug’a, po czym opowiedział mi, że właśnie go aresztowano go za posiadanie broni.

Podoba mi się, że ludzie żyją tam muzyką. To, że w takim NYC każdy miał własny styl, nawet casual był oryginalny.

 

 

Sklepy

Już pomijając fakt ubrań, gdzie można dorwać wszystko.

Podobał mi się fakt, że w dużej ilości sklepów można było kupić merch artystów.

Osobiście dorwałem longsleeve’a Starboy’a o którego ludzie zabijali się w europie.

Ale do czego zmierzam. Muzyka!
Winyle, winyle i jeszcze raz winyle!

Jest taka sieć sklepów o nazwie Urban Outfiters, w której znajdują się całe kolekcje winyli.

Mają nawet kasety z najnowszymi albumami!

Sam sklep ma niektóre winyle wytłaczane na zamówienie tylko dla nich.

Jak pierwszy raz odwiedziłem sklep to oczy zaczęły mi się świecić.

Osobiście dorwałem kilka winyli: Kid Cudi Man On the Moon część pierwsza oraz druga.

6LACK z albumem FREE 6LACK, Travis Scott z Rodeo, oraz udało mi się dorwać perełkę.

Drake z If you’re reading this it’s too late. Znalazłem także Take Care, ale niestety ktoś mi sprzątnął płytkę z przed nosa.

Między Polską a Stanami jest przepaść w przypadku winyli.

Chodzi mi tu o dostępność i ceny.

W US cena z winyl wacha się od 20 do 35$, u nas w kraju cena za płytkę to przedział 120-200zł.

Przykładowo najnowszy album od Kendricka Lamara w US kosztuje 35$ u nas 150zł.

Dla typowego Amerykanina taki wydatek to jak dla nas kupno płyty CD.

 

Wrażenia

Osobiście jestem zauroczony przez amerykanów.

Można z nimi porozmawiać zarówno streetwear’rze, jak i o muzyce.

Najwięcej czasu poza CT spędziłem w Nowym Jorku i jeszcze nie raz tam wrócę.

Poznałem dużo pozytywnych ludzi, z którymi cały czas mam kontakt.

Jeżeli jesteście studentami to polecam wam wybrać się na takim program, ponieważ macie okazję przeżyć przygodę życia.

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum