Najlepsze wakacje mojego życia, czyli Work&Travel w USA!

February 19, 2018

Wakacje 2017 były zdecydowanie najlepszymi wakacjami w moim życiu. Dlaczego? Dlatego, że
zdecydowałam się wyjechać pierwszy raz do USA! Od zawsze marzyłam o wyjeździe do Stanów,
dlatego właśnie zdecydowałam się na wyjazd na Work&Travel. Już wcześniej słyszałam bardzo dużo dobrego o tym programie, natomiast cały czas byłam pełna obaw i ciężko było mi podjąć decyzję.

 Razem z chłopakiem stwierdziliśmy jednak, że jest to dla nas super okazja i rozpoczęliśmy
poszukiwania najlepszej oferty.
Bardzo szybko znaleźliśmy ofertę biura IECenter w rejonie Outer Banks (OBX) w Karolinie Północnej. To miejsce od początku wydało nam się idealne! Plaża, ocean, wspaniała pogoda – to właśnie to nas przekonało. W takim właśnie miejscu chcieliśmy spędzić niezapomniane cztery miesiące :)

 

Pracownicy biura IECenter byli bardzo pomocni, przez co moje obawy odnośnie wyjazdu szybko odeszły w zapomnienie. Od początku mogłam na nich liczyć, zawsze przypominali o papierkowych sprawach i szybko odpowiadali na wszystkie moje pytania. Od momentu zapisu na program Work&Travel moje obawy zamieniły się w ekscytację i zaczęłam odliczać dni do wyjazdu!
Termin wylotu zaplanowaliśmy na koniec maja, ponieważ chcieliśmy znaleźć się w USA jak
najwcześniej! :) Oczywiście tak jak wszyscy studenci baliśmy się, że nie poradzimy sobie z
wcześniejszym zaliczeniem sesji. Na szczęście mieliśmy bardzo dobrą motywację do nauki i udało
nam się wszystko ogarnąć przed wyjazdem. Dodatkowo pracownicy biura wystawiają nam
zaświadczenie o wyjeździe, co ułatwia nam proces przyspieszenia terminu sesji.

 Rejon Outer Banks jest naprawdę przepiękny. Z jednej strony ocean, z drugiej zatoka. Jest to taki
odpowiednik naszego polskiego Półwyspu Helskiego. Do Outer Banks co roku przyjeżdża bardzo
dużo studentów z całego świata, ale również sporo amerykanów chcących spędzić wakacje nad
oceanem w nieco spokojniejszym miejscu. OBX ma naprawdę wiele do zaoferowania. W wolnym
czasie jest mnóstwo ciekawych rzeczy do zrobienia i zobaczenia. Przede wszystkim na półwyspie są idealne warunki na naukę surfowania, co jest idealną okazją aby spróbować czegoś nowego :) Nad zatoką można obejrzeć cudowny zachód słońca, przepłynąć się kajakiem lub rowerem wodnym. Cały rejon zabudowany jest ślicznymi domkami na palach, które dodają temu miejscu niezwykłego klimatu. Najbardziej popularnym miejscem w OBX jest zdecydowanie Corolla. To właśnie tam można zobaczyć dzikie konie żyjące na plaży. Na plażę można wjechać autem z napędem na cztery koła. Samochód można wypożyczyć lub wykupić wycieczkę – wybór należy do Ciebie. Dodatkowo ciekawym miejscem na wycieczkę są słynne wyspy Ocracoke i Roanoke Island.

 Podczas dnia wolnego można wybrać się również do Waszyngtonu – stolicy Stanów Zjednoczonych, która jest oddalona od OBX tylko o 4 godziny. Gdy skończył się czas pracy, nadszedł czas na podróżowanie! Mimo, że bardzo przywiązaliśmy się do OBX i ludzi z którymi tam przebywaliśmy, to i tak nie mogliśmy doczekać się części travel! Zwiedzałam razem z moim chłopakiem i dwójką znajomych. Planowanie wycieczki zaczęliśmy już w lipcu, ponieważ to wtedy są najlepsze oferty lotów, hoteli i mieszkań na airbnb. Pierwszym przystankiem było Salt Lake City, z którego wypożyczyliśmy auto i udaliśmy się do najstarszego parku narodowego na świecie – Yellowstone. Gdy tylko wjechaliśmy do parku przywitał nas śnieg, co sprawiło, że krajobraz był jeszcze piękniejszy! Po zwiedzaniu znaleźliśmy nocleg, który znajdował się niedaleko parku. Następnego dnia wróciliśmy autem do Salt Lake City, które w przeciwieństwie do Yellowstone nie było już ośnieżone i zdecydowanie było o wiele cieplejsze. Wracając zatrzymaliśmy się jeszcze w kilku miejscach, przede wszystkim nad Wielkim Jeziorem Słonym. Cudowne miejsce, bardzo spokojne i malownicze.

 Z Salt Lake City polecieliśmy do miasta grzechu, czyli Las Vegas. Miasto wiecznego imprezowania,
rozpusty, hazardu i wszechobecnego kiczu. Spędziliśmy tam tylko dwa dni i jak dla nas -
wystarczająco! W LV również wypożyczyliśmy auto, ponieważ postanowiliśmy zobaczyć Wielki
Kanion
. Grzechem byłoby być w pobliżu i się tam nie wybrać. Tego miejsca chyba nie trzeba
przedstawiać. Znamy je z wielu filmów i zdjęć, natomiast zupełnie co innego zobaczyć Wielki Kanion na żywo. Coś niesamowitego! Dodatkowo udało nam się zostać tam na zachód słońca. I wiecie co? Był to najpiękniejszy zachód słońca jaki widzieliśmy.

 Naszym następnym przystankiem było Los Angeles. Przed wyjazdem dużo się nasłuchałam, że miasto to jest przereklamowane. Głównie słyszałam o tym, że w LA jest bardzo dużo napastliwych
bezdomnych, śmierdzi, jest brudno i wszędzie leżą śmieci. Oczywiście jak to na duże miasta przystało, bezdomnych ludzi było dużo. Nikt natomiast nigdy nas nie zaczepił, ulice były czyste i zadbane. Szczególnie spodobała nam się plaża Venice, na której panuje świetna atmosfera, oraz Santa Monica gdzie znajduje się słynne molo. Obowiązkowym punktem na mapie LA jest zdecydowanie Griffith Observatory. Można podziwiać stamtąd panoramę miasta, oraz zobaczyć słynny napis Hollywood, do którego zdecydowaliśmy się jednak podejść nieco bliżej.

 Następnie wybraliśmy się do San Francisco, które zaskoczyło nas swoim klimatem. Niczym nie
przypomina „kalifornijskiego” miasta. Jest tam zdecydowanie zimniej i wietrzniej. Szczególnie
wieczory są bardzo chłodne. San Francisco jest położone na wielu wzniesieniach, z których można
podziwiać piękne widoki na miasto. No i oczywiście ikona San Francisco – most Golden Gate, który
zdecydowanie zachwyca swoim rozmiarem. Stęsknieni za słońcem i plażą wybieramy się do San Diego – przedostatniego przystanku naszej wycieczki. Łapiemy ostatnie promienie kalifornijskiego słońca spacerując po przepięknej Pacific Beach oraz eleganckiej i słynnej dzielnicy La Jolla. Obowiązkowym miejscem do zobaczenia jest zdecydowanie Balboa Park. Jest to przepiękny park pełen zieleni, ogrodów, ścieżek spacerowych i oryginalnych budynków. Obok parku znajduje się również słynne ZOO w którym można zobaczyć między innymi pandy :)

I przyszedł czas na ostatni przystanek, czyli… Nowy Jork! Miasto to tętni życiem jak żadne inne.
Wysokie budynki robią ogromne wrażenie, a widok z Top of the Rock jest niesamowity! Kupiliśmy
wejściówkę umożliwiającą nam wjazd na punkt obserwacyjny dwa razy. Dzięki temu mogliśmy
podziwiać panoramę miasta zarówno w dzień jak i w nocy. Nowy Jork ma naprawdę bardzo dużo do zaoferowania. Mimo, że spędziliśmy w tym mieście prawie tydzień, to jeszcze nam mało! Jest to
zdecydowanie nasze ulubione miejsce, które odwiedziliśmy. Cała nasza podróż trwała 24 dni, a w USA łącznie spędziliśmy prawie 5 miesięcy. Zdecydowanie była to przygoda mojego życia, teraz nie rozumiem jak mogłam mieć jakiekolwiek wątpliwości związane z wyjazdem. Podczas całego pobytu podszkoliłam swój angielski, poznałam bardzo dużo wspaniałych ludzi z całego świata oraz zwiedziłam przepiękne miejsca. Po powrocie do Polski razem z chłopakiem stwierdziliśmy, że za rok koniecznie musimy wrócić!

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum