I Ty jeszcze wahasz się spełniać marzenia?!

March 2, 2018

 

Rozdział #1- Kilka słów od autora i jak to się w ogóle stało J

 

Umówmy się na jedno: ja piszę te kilka szczerych słów nie po to, żeby na coś Cię mój drogi czytelniku namawiać, tylko aby podzielić się swoim pięknym snem.
Ilekroć nie wspominam mój wyjazd do Stanów mam gęsią skórkę, naprawdę.

 

Pewnego dnia, podczas lunch’u w pracy słuchałam opowieści koleżanki, która to w Ameryce była. Myślę sobie, hmmm albo jest tak szalona i wesoła, albo myśl o wspomnieniach napawa ją taką euforią, albo to i to. No i namówiła mnie J Złożyłam aplikację, przeszłam proces aplikacyjny dostając się na Front House do kompleksu  Harrah’s Resort California. IECenter to bardzo pomocne biuro jeśli chodzi o pośrednictwo. Nie raz wydawało mi się, że męczę ich moimi nieustającymi pytaniami o pierdoły, ale oni z pozytywnym nastawieniem doradzali na każdym kroku.  Jezu, pomyślałam sobie- jadę do Kalifornii !!!!

 

No i stało się, formalności dopięte, bilety kupione, no to let’s go !

 

Rozdział #2- Począteczki bywają… wcale nie takie trudne !

 

Pierwszym przystankiem było Los Angeles. Przyleciałam do „miasta aniołów”  z grupą znajomych poznanych na facebooku i zostałam na kilka dni zwiedzając miasto, Beverly Hills, Holywood i Plaże Santa Monica.

 

 

Następnie udaliśmy się na południe Kaliforni, do miasta Escondido, w którym wszyscy studenci z grupy wyjazdowej mieli zakwaterowanie. W tym momencie opiekę nad nami przejął sponsor ICEO, wysyłając opiekunów do pomocy przy załatwianiu formalności. W zależności od danej pozycji, na pracę średnio czekaliśmy od kilku dni do 2 tygodni. Ja akurat miałam farta, bo pracę zaczęłam po kilku dniach. Na początku pracowałam jako Delli Atendant w barze Earls Sandwich, gdzie poznałam cudownych ludzi i dowiedziałam się że praca może dodawać tyle radości. Naprawdę!!! Bałam się strasznie pierwszych dni… Czy ja się zaklimatyzuje? Jak będę robić coś źle to pewnie będą się na mnie krzywo patrzeć. A gdzież tam! Ludzie cudowni, żaty, śpiewanie piosenek i pomoc na każdym kroku. Pracując tam dwa tygodnie, dzięki niewiarygodnemu szczęściu nastąpiła zamiana i przenieśli mnie do restauracji Rita’s Cantina, gdzie po pewnym czasie zostałam kelnerką.
Praca była niełatwa, wymagała przyswojenia dużej wiedzy, ale dało radę J
Nauczyłam się w tym miejscu kuchni meksykańskiej od kuchni i chyba tak się przejadłam, że dopiero teraz naszła mnie dopiero ochota na Tacos’y ;p
 

Rozdział #3- No i machina ruszyła…

 

Kilka pierwszych tygodni to przede wszystkim zaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Zmiana strefy czasowej dawała się w znaki, nowe znajomości, dojazd do pracy i w ogóle wszystko nowe. Podczas pierwszych dni pracy poznawałam coraz to nowych przyjaciół, którzy co chwilę gdzieś mnie zabierali i pokazywali nam- gościom uroki swojego Państwa. Obchody świąt, takich jak 4th of July ( Święto Niepodległości), amerykańskie pikniki i imprezy „na basenie” to tylko namiastka uroków tego wyjazdu. „Zawsze uśmiechaj się do ludzi” mogło by być maksymą przypisaną do tamtejszych mieszkanców. Ludzie są naprawdę świetni !! Poniżej krótka fotorelacja z pierwszych miesięcy pracy w Stanach i zwiedzania najbliższych rejonów w wolnym czasie.

Carlsbad,CA

Safari Zoo, San Diego

Meksyk, Baja California

San Felip, Mexico

 

Nie da się ocenić co było najciekawszą atrakcją. W czasie wolnym, zwiedzając zakamarki najbliższych stanów, udało nam się wraz ze znajomymi z Polski uciec na weekend do Meksyku. Być w Kalifornii i nie pojechać do Meksyku? Nie ma opcji Upalnie, tanio i naprawdę jak w Meksyku J Dla tych, którzy są ciekawi świata- super wycieczka ! Kolejną sprawą godną uwagi był Park rozrywki Six Flags Magic Mountains. Rollercoaster’y, restauracje, lody i zabawkę wygrać nawet można ! Tyle frajdy, że ja już chyba nie pamiętam kiedy ostatnio tak cudownie się bawiłam ! Absolutny must have! 

 

Six Flags Magic Mountains, California

 

Podczas pracy i czasu wolnego udało mi się zwiedzić naprawdę dużo J Wypady za miasto, do pubu na karaoke, parki rozrywki, wycieczki do innych stanów, MEKSYK, jeszcze raz Los Angeles a to na podróże dopiero przyjdzie czas…

Rozdział #4 Szczęśliwej podróży już czas... i to taka prawda właśnie.

 

Po 3 miesiącach cudownego czasu, nadszedł czas też na… łzy. Nie wiedziałam czy opłakiwać to, że muszę zostawić tak wspaniałych ludzi, czy śmiać się na myśl że czekają mnie fascynujące podróże i tyle dobrego… Praca w Harrah’s dała mi nieocenione możliwości do dalszego rozwoju; udoskonaliłam swoje umiejętności językowe i interpersonalne, poznałam świetnych ludzi, a co najważniejsze… zmieniła mnie na długie lata.

 

No dobra, koniec tych smutów, czas na TrAvelliNg !!! <3

 

Na podróże odkładało się raczej od początku pracy, im więcej odłożysz tym więcej zobaczysz J Trzeba trochę poszperać w internecie, wiele stron internetowych oferuje łączone wyjazdy, więc naprawdę można tanio to wszystko zorganizować!

 

Pierwszy przystanek to Hawaje, a dokładniej Honolulu, a jeszcze dokładniej rAj Na ZiEmi!!!

 

 

Tutaj naprawdę potrzeba barwnego języka, żeby opisać to co widziało ludzkie oczy.

 

Ja powiem tyle: nic piękniejszego do tej pory w moim życiu nie widziałam.
Hawaje to stan umysłu. Absolutny numer 1 na mojej liście.

 

Przystanek nr 2 to Wielki Kanion. Myślę, że jedno z kilku miejsc, które w Stanach zobaczyć trzeba koniecznie!!!

 

Ah! Jeśli już tam dotrzecie, nie zapominajcie iść na szlak w dół rzeki Colorado. Nam się nie udało dojść do końca, ale połowa szlaku to o wiele, wiele więcej widoków, flory i fauny i wrażeń! Zakwasy niemiłosiernie, ale naprawdę warto! Co więcej, polecam zostać tam pod namiot, przyjrzeć się zaskakującym na drodze do prysznica zwierzątkom i niepokonanej naturze jednego z największych na świecie Parków Narodowych.

 

A oto i one

 

Przystanek nr 3 i ostatni zarazem to Nowy York. Miasto to, jak śpiewał Frank Sinatra - nigdy nie śpi.
I to serio prawda. Znajdziecie tam słynne atrakcje, takie jak m.in. Statua Wolności, na którą promem z łatwością i za darmo (!) można zobaczyć z bliska, wiecznie głośny Times Square, zielony Central Park, mnóstwo outletów, restauracji z kuchniami całego świata i ten niepowtarzalny klimat Nowego Yorku.

 

Ameryko moja kochana, niedługo z pewnością ponownie Cię odwiedzę!

 

Na koniec kilka słów już do was. Marzenia się same nie spełniają, marzenia się spełnia!
Nawet Krzysztof Krawczyk kiedyś powiedział, że Ameryka jest jak narkotyk, raz pojedziesz a będziesz musiał  tam wrócić. I to prawda…

M.

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum