Tahoe Girl

March 8, 2018

Swoją decyzję o udziale w programie Work&Travel podjęłam spontanicznie wraz z przyjaciółkami. Mimo, że marzenie, aby odwiedzić Stany Zjednoczone, zawsze było gdzieś z tyłu głowy, nie sądziłam, że jest to w zasięgu ręki. W trakcie trwania szczecińskich juwenaliów, na koncercie padło hasło: co wy na to, żeby za rok o tej porze, pakować się już na "worka"? Na początku myślałam, że to takie hasło w stylu: "od Nowego Roku będę chodzić na siłownię..." Wszyscy wiemy jak to zazwyczaj się kończy. Na szczęście nie w tym przypadku. Udałyśmy się do biura IECenter, po rozmowie okazało się, że wszystko jest o wiele łatwiejsze, niż się mogło wydawać. Wszystkie osoby pracujące w biurze służyły pomocą i dobrą radą, na każdym etapie, za co bardzo dziękuję 😉

MIEJSCOWOŚĆ LAKE TAHOE

Wśród wielu ciekawych ofert wybrałam lokalizację na pograniczu dwóch stanów Californii i Nevady – South Lake Tahoe. Jezioro Tahoe jest najpiękniejszym jakie
w życiu widziałam. Krystalicznie czysta woda otoczona zapierającymi dech
w piersiach górami. To jest takie miejsce na ziemi, w którym jest wszystko. Jezioro, plaża, góry... Do tego Tahoe to takie miejsce, gdzie słońce świeci przez średnio 300 dni w roku... Przez całe 3 miesiące pracy, deszcz padał może przez 3 dni. Całokształt tak bardzo mi odpowiadał, mam wrażenie, że to moje miejsce na ziemi. Co roku w Tahoe odbywa się turniej golfa, na który przyjeżdżają celebryci tacy jak: Steph Curry, Tony Romo, Jerry Rice, Charles Barkley i wielu wielu innych, wśród nich, mój faworyt - Justin Timberlake. Wraz z koleżanką z pracy, udałyśmy się na "polowanie na Justina", cały dzień przyglądałyśmy się golfowym rozgrywkom, udało się nawet zrobić "selfie" z Justinem.

PRACA

Praca jaką otrzymałam, była najlepszą pracą jaką mogłam sobie wymarzyć. Cudowna atmosfera, przyjaźni współpracownicy i szefostwo. Mój ulubiony barman Alex, uczył się języka polskiego, zawsze witał mnie słowami: "Witaj piękna kobieto", co było bardzo miłe z jego strony, cały czas chciał nauczyć się więcej zwrotów w moim ojczystym języku. Moim zadaniem było dbanie o graczy kasyna poprzez serwowanie drinków. Praca bardzo przyjemna, mogłam przełamać barierę językową, rozmawiać z amerykanami, którzy byli bardzo ciekawi jak to jest w Polsce, zadawali mnóstwo pytań, wykazywali zainteresowanie Europą, co było miłe z ich strony...
W tygodniu pracowałam około 30 godzin, zazwyczaj na zmianie wieczornej, dzięki temu miałam całe dnie wolne, a na brak atrakcji w Tahoe nie mogłam narzekać. Co jakiś czas zazwyczaj w niedziele, odbywały się koncerty, na których miałam przyjemność pracować. Dzięki temu mogłam usłyszeć na żywo zespoły takie jak: The Who, Train, czy Lenny Kravitz. Głównym koncertem, na który bardzo się cieszyłam, był koncert Linkin Park, jednak ze względu na smutną wiadomość o śmierci lidera zespołu, koncert został odwołany.

 

CZAS WOLNY

Jako osoba uwielbiająca słońce i plaże, nie mogłam trafić lepiej. Wraz z lokatorami, współpracownikami z pracy wybieraliśmy się nad jezioro, gdzie graliśmy
w siatkówkę, pływaliśmy, urządzaliśmy tzw. bbq. Czasami wypożyczaliśmy łódkę
i pływaliśmy cały dzień po jeziorze, wraz z takimi atrakcjami jak wakeboarding.
W Tahoe poznałam moją obecnie bardzo bliską koleżankę, która mieszka już tam 12 lat. Dzięki Karolinie miałam możliwość jeździć na nartach, w środku lata, na szczycie gór Sierra Nevada. Narty miałam na nogach drugi raz w życiu, było śmiesznie, a po kilku upadkach było już tylko lepiej. Niesamowite, że mimo wysokiej temperatury latem, wysoko w górach nadal leżał śnieg, zdatny do jazdy na nartach czy desce.
W mieście co czwartek, przy zejściu na plaże, były organizowane koncerty, gdzie również można było miło spędzić czas. Jak to kobieta, wolne chwile, również spędzałam NA ZAKUPACH. Na szczęście jest tam kilka sklepów, w których lekką ręką można wydać zarobione dolary 😀 Oprócz sportów wodnych, można było aktywnie spędzać czas w górach, czyli tzw. hiking. Powiem szczerze, że nie widziałam piękniejszych zachodów słońca, więc warto było się namęczyć i wejść na szczyt, aby podziwiać śliczną panoramę przy zachodzie słońca. Po zmroku jednak, w górach było niebezpiecznie ze względu na wędrujące niedźwiadki, chociaż czasami odwiedzały nas przed naszym domem, zazwyczaj spokojne i niegroźne, ale trzeba było być ostrożnym. Wieczorami można było udać się na dyskotekę, do pubu, kasyna lub na typową amerykańską domówkę 🙂

PODRÓŻOWANIE

Mimo wielkiej ekscytacji przed podróżą życia i zwiedzaniem z przyjaciółmi, było mi smutno, że nadszedł czas by opuścić Tahome. Jak na 3 tygodnie, udało nam się zwiedzić kilka ciekawych miejsc tj. Bahamy, Miami, Las Vegas, Los Angeles, San Diego, Palms Spring, San Francisco, Wielki Kanion, Nowy Jork.

 

PODSUMOWANIE

Jak ktoś mnie pyta czy jest coś, czego żałuję w życiu, odpowiadam, że tak... Żałuję tylko, że nie pojechałam na program Work&Travel dużo wcześniej niż na ostatnim roku magisterki. Na szczęście jednak, jeszcze nie wszystko stracone 😉 Polecam każdemu, kto tylko ma możliwość udziału w programie, jest to niesamowita lekcja życia, możliwość zobaczenia tych wszystkich pięknych miejsc, podszkolenie języka angielskiego, zdobycie wspaniałych znajomości, które trwają również po powrocie do kraju, piękna przygoda i niesamowite wspomnienia.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum