Mój pierwszy raz w USA

March 15, 2018

Pomysł na wyjazd na work and travel zrodził się w mojej głowie chwilę po rozpoczęciu studiów. Informacja o programie nagle pojawiła się w internetowej przeglądarce i po krótkim przejrzeniu informacji ogólnych na temat programu wiedziałam już, że chcę spróbować. Okazało się, że nie tylko ja jestem tak bardzo entuzjastycznie nastawiona do wyjazdu, więc kilka miesięcy później zaczęłam wspólnie z koleżanką przeglądać różne oferty. Wybór nie był prosty, kusiły piękne widoki Lake Tahoe, ale ostatecznie zdecydowałyśmy się na Mohegan Sun.

Lot do Nowego Jorku, był pierwszym lotem w moim życiu. Początki nie były łatwe. Zupełnie nowe miejsce, ogromne miasto w którym ciężko się odnaleźć. Pozwoliło to szybko zapomnieć o jakiejkolwiek barierze językowej. Po prostu trzeba było mówić, żeby dostać się do hotelu, czy na dworzec. Od razu uderzyło mnie otwarcie i chęć pomocy Amerykanów. Pierwszy tydzień spędziłyśmy w domu starszego pana, którego znalazłyśmy na couchsurfingu. Okazała się to świetną decyzją. Keny bardzo nam pomagał praktycznie przez cały pobyt, od razu rozpisał nam które autobusy mogą nam się przydać, gdzie powinnyśmy iść i co załatwić.

Po tygodniu rozpoczęłyśmy pracę. Pracowałam jako baristka w niedużej kawiarni. Od razu pokochałam wszystkie dziewczyny. Traktowały mnie jak córkę, pomagały w każdej sytuacji i zabierały do Victoria’s Secret, kiedy tylko pojawiła się jakaś promocja. Naprawdę najbardziej zaskoczyła mnie otwartość Amerykanów. Pracownicy różnych departamentów nie raz zagadywali i witali mnie uśmiechem w trackie przerwy.

Oprócz pracy był także czas na rozrywkę. W końcu trzeba było zobaczyć jak się imprezuje w Stanach, zagrać w beerponga, czy wypić „soczek” z czerwonego kubeczka. W trakcie całego pobytu poznałyśmy wspaniałych ludzi i mam nadzieję, że nasza znajomość będzie trwała mimo dzielącego nas oceanu. Jeszcze w trakcie pracy poprosiłyśmy o kilka dni wolnego i poleciałyśmy na Florydę na krótkie wakacje. Moje dwudzieste pierwsze urodziny spędziłam na key west, jedząc najlepsze owoce morza i słynny Lime Pie. Ostatnie tygodnie pracy zleciały szybko i w sumie było mi bardzo przykro, że to już koniec. Spakowałyśmy walizki i wprost z Nowego Jorku poleciałyśmy na zachodnie wybrzeże, kierunek Las Vegas. Tam wynajęłyśmy samochód, który oddałyśmy później w San Fracisco. Łącznie przejechałyśmy tysiące mil, kilka nocy przespałyśmy w samochodzie, odwiedziłyśmy słynne Los Angeles czy San Diego, widziałyśmy wschody i zachody słońca na kalifornijskich plażach i zjadłyśmy kilkadziesiąt donatów. Największe wrażenie zrobił na mnie oczywiście Wielki Kanion czy Zion park. Udało nam się nawet zaliczyć lekcję surfowania niedaleko Malibu. Nasza podróż kończyła się w San Francisco, ale przed powrotem do Polski spędziłyśmy jeszcze kilka dni w Nowym Jorku. Odwiedziłyśmy najbardziej charakterystycznie miejsca i wybrałyśmy się na Broodway. Jeszcze ostatnia impreza z naszymi znajomymi na dachu wieżowca i czas wracać do kraju. Te kilka miesięcy były naprawdę wspaniałe i warte jakichkolwiek pieniędzy. Tylu wspomnień nie udało mi się zgromadzić w ciągu kilku ostatnich lat. Właśnie dlatego wybieram się tam kolejny razy, żeby znowu przeżyć mój „American dream”.    

 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o ofercie opisanej na blogu?

Sprawdź jej opis tutaj.

 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum