Na programie Work and Travel

January 21, 2019

Na programie Work&Travel byłam już dwa razy, za każdym razem z biurem IECenter. Zdecydowałam się wrócić w to samo miejsce – Kasyno Mohegan Sun w stanie Connecticut.
Tym razem zaczęłam pracę wcześniej dlatego wyleciałam do Stanów 3 czerwca. Pracowałam na pozycji food server. Moja praca polegała na obsłudze gości hotelowych korzystających z basenu. Kiedy pogoda dopisywała basen był otwierany i pracowaliśmy na zewnątrz, serwując przede wszystkim drinki, koktajle oraz jedzenie z grilla. Praca była bardzo łatwa i przyjemna.

 Razem ze mną jako kelnerzy pracowali również inni studenci z Macedonii i Rumunii. Pracowałam zawsze 5 dni w tygodniu, w stałych godzinach co bardzo ułatwiało zaplanowanie czasu wolnego i podróży już w czasie pracy. Zawsze staraliśmy się ten czas jak najbardziej wykorzystać - jeździliśmy więc ze znajomymi np. na plaże nad ocean czy jezioro, organizowaliśmy kempingi lub też wyjeżdżaliśmy gdzieś dalej - na przykład 4 lipca pojechaliśmy do NYC aby obejrzeć pokaz sztucznych ogni w samym Wielkim Jabłku.

 Nie było również żadnych problemów w pracy z oddaniem komuś swojej zmiany, jeżeli chcieliśmy mieć więcej dni wolnego, aby wybrać się gdzieś na dłużej. Sama więc tak zrobiłam by pojechać do OBX –regionu w Północnej Karolinie, o którym słyszałam już tak wiele od moich znajomych, którzy byli tam na programie, że musiałam sama zobaczyć to miejsce i przekonać się jakie jest naprawdę. Nie rozczarowałam się. OBX robi ogromne wrażenie- słoneczne z przepięknymi szerokimi plażami i kadrami wprost jak z filmu „Noce w Rodanthe”. Nie udało mi się niestety zobaczyć dzikich koni biegających po plaży w Corolli, ale pływając tam w oceanie, zauważyłam delfina zaledwie 2 metry ode mnie. Podczas pracy udało mi się jeszcze wyjechać do Filadelfii dawnej stolicy USA – która jest niesamowicie interesującym miastem, gdzie historię Stanów Zjednoczonych czuć na każdym kroku, do Atlantic City czyli tzw. ,,Vegas wschodniego wybrzeża”  i Virginia Beach z kolejną urokliwą plażą.

 Po 3 miesiącach pracy w końcu przyszedł czas na wyczekane podróże. W zeszłym roku udało mi się zobaczyć już wiele miejsc w USA dlatego tym razem wraz ze znajomymi zdecydowaliśmy się podczas naszego okres „Travel” odwiedzić również inne pobliskie kraje. Jako pierwsze miejsce naszej podróży wybraliśmy Meksyk. Spędziliśmy tam tydzień w miejscowościach takich jak Cancun, Tulum czy Playa del Carmen. Zwiedzaliśmy ruiny miast Majów takich jak Chichen Itza czy Coba, pływaliśmy w cenotach, widzieliśmy drugą największą na świecie rafę koralową i codziennie jedliśmy przepyszne meksykańskie jedzenie, popijając je Margaritą. Meksyk jest również bardzo tanim kierunkiem podróży, nocleg w apartamentach tuż przy plaży ze śniadaniem w cenie można znaleźć już za niecałe 20$ od osoby.

Następnie poleciałyśmy na Kubę. W Hawanie spędziłyśmy 3 dni. Jest to strasznie zniszczone, brudne i biedne miasto a zarazem jedno z piękniejszych jakie w życiu widziałam. Kuba to kraj ogromnych kontrastów, który funduje nam jednocześnie wycieczkę do przeszłości, gdzie można poczuć klimat minionego ustroju. Skłania do refleksji. Bardzo ciekawym punktem naszej wycieczki po Hawanie było Muzeum Rewolucji, w którym dowiadujemy się „trochę innej” historii niż ta nam powszechnie znana.

Kolejnym etapem naszej podróży był tak bardzo popularny w Stanach ,,Cruise” a za kierunek obrałyśmy Bahamy. Statek był ogromny i zapewniał setki różnego rodzaju rozrywek. Basen, kino, teatr, kasyno czy klub i wiele, wiele innych - naprawdę ciężko jest się tam nudzić. A same Bahamy to oczywiście czas błogiego lenistwa na przepięknych plażach z białym piaskiem, drinkami w kokosie i błękitną woda.

Kolejny tydzień przeznaczyłyśmy na Miami, którego z powodu huraganu nie udało nam się odwiedzić w ubiegłym roku. Jest to również miasto, które ze wszystkich w Stanach chciałam zobaczyć najbardziej. Stanowi ono świetną bazę wypadową. W niecałe dwie godziny możemy dojechać do pobliskiego parku narodowego- Everglades, aby zobaczyć aligatory w ich naturalnym środowisku, potrzymać małego aligatora w rękach a póżnej nawet przekonać się jak ….smakuje jego większy brat, pobliskie restauracje serwują bowiem mięso z aligatora w formie burgerów i kanapek (!). Nie dużo dalej od parku Everglades znajduje się kolejne urokliwe miejsce a mianowicie Key West – jest to najbardziej wysunięty na południe punkt w USA, gdzie od Hawany dzieli nas już tylko 90 mil.  Na sam koniec odwiedziłyśmy jeszcze raz Nowy Jork, którego -jak to mówi większość uczestników programu Work&Travel – nigdy dość.

 


 

Please reload

Wyróżnione posty

Poznaj 7 powodów, dla których warto wyjechać do Azji na Work and Travel

February 20, 2020

1/10
Please reload

Ostatnie posty

January 31, 2020

Please reload

Archiwum